I przeczytałam wszystko co kupiłam, a nawet więcej, bo i z biblioteki podrzuconą przez siostrę książkę.
"Wojownicy dawnej Japonii" okazali się przyjemną lekturą. Coś jak baśnie, podania, mity. W pewien sposób były to opowieści znajome, niby z innego kręgu kulturowego, ale wciąż będące częścią większej całości.
Również lektura zbioru "Miłość i śmierć, opowieści z Japonii" przyniosła mi wiele zachwytów nad budową zdań, doborem środków, opisem, językiem. W końcu Sieroszewski był pisarzem Młodej Polski.
Inne doznania estetyczne towarzyszyły lekrurze "Spowiedzi Samuraja". Autor po prostu mnie denerwował. Niby przestrzegał potomków żeby nie szli w jego ślady, ale w jego wypowiedzi przebija duma z "osiągnięć". A to że spory rozwiązywał, że doradzał, że kasę umiał znaleźć, ze każdego w kendo potrafił pokonać.
Jedyna uwaga dotycząca "Japonii na kolanach" odnosi się do polskiego tytułu, w ogóle mi nie pasuje, lepiej było by zachować oryginalną "A Song for Nagasaki". Historia lekarza, radiologa, poety i chrześcijanina Takashiego Nagai. Podobał mi się sposób w jaki została napisana. Umiejętne przytaczanie dzieł literatury, które wpłynęły na Nagaia i jego własnych wydawnictw sprawiło, że bardzo dobrze czytało się tę smutną historię.
Dwa cytaty z zapisków Nagaia, które musiałam sobie wynotować:
"Nasze życie jest jak koronka, która innym wydaje się niewiarygodnie skomplikowana i złożona. Trzeba koniecznie pamiętać, że twoje życie musi mieć sens tylko dla ciebie."
"Jeśli nie cierpiałeś i nie szlochałeś, to tak naprawdę nie rozumiesz, czym jest współczucie, ani nie możesz pocieszyć kogoś, kto cierpi. Jeśli nie płakałeś, nie możesz osuszyć oczu bliźniemu. Jeśli nie chodziłeś w ciemności, nie możesz pomóc wędrującym znaleźć drogi. Jeśli nie patrzyłeś w oczy groźnej śmierci i nie czułeś jej gorącego oddechu, nie możesz pomóc innej osobie powstać ze śmierci i zasmakować na nowo radości bycia żywym."
I ta dodatkowa książka - "Głos góry" Kawabaty Yasunari. I tu sposób budowy zdań, tempo opowieści sprawiły, że książkę dobrze się czytało. Opisy snów, kontemplacja przyrody, wspomnienia Shingo i próba rozwiązania rodzinnych problemów. I często pojawiające się pytanie - jak długo rodzice są odpowiedzialni za szczęście swoich dzieci.
Naprawdę chciałabym napisać coś więcej o tych pozycjach, ale czy nie byłoby za długo?
Chciałam przede wszystkim przekazać, że warto przeczytać te książki, że poza fabułą przyjemność sprawia samo śledzenie zdań. Że nie żałuje wydanych pięniędzy ;-)
"Wojownicy dawnej Japonii" okazali się przyjemną lekturą. Coś jak baśnie, podania, mity. W pewien sposób były to opowieści znajome, niby z innego kręgu kulturowego, ale wciąż będące częścią większej całości.
Również lektura zbioru "Miłość i śmierć, opowieści z Japonii" przyniosła mi wiele zachwytów nad budową zdań, doborem środków, opisem, językiem. W końcu Sieroszewski był pisarzem Młodej Polski.
Inne doznania estetyczne towarzyszyły lekrurze "Spowiedzi Samuraja". Autor po prostu mnie denerwował. Niby przestrzegał potomków żeby nie szli w jego ślady, ale w jego wypowiedzi przebija duma z "osiągnięć". A to że spory rozwiązywał, że doradzał, że kasę umiał znaleźć, ze każdego w kendo potrafił pokonać.
Jedyna uwaga dotycząca "Japonii na kolanach" odnosi się do polskiego tytułu, w ogóle mi nie pasuje, lepiej było by zachować oryginalną "A Song for Nagasaki". Historia lekarza, radiologa, poety i chrześcijanina Takashiego Nagai. Podobał mi się sposób w jaki została napisana. Umiejętne przytaczanie dzieł literatury, które wpłynęły na Nagaia i jego własnych wydawnictw sprawiło, że bardzo dobrze czytało się tę smutną historię.
Dwa cytaty z zapisków Nagaia, które musiałam sobie wynotować:
"Nasze życie jest jak koronka, która innym wydaje się niewiarygodnie skomplikowana i złożona. Trzeba koniecznie pamiętać, że twoje życie musi mieć sens tylko dla ciebie."
"Jeśli nie cierpiałeś i nie szlochałeś, to tak naprawdę nie rozumiesz, czym jest współczucie, ani nie możesz pocieszyć kogoś, kto cierpi. Jeśli nie płakałeś, nie możesz osuszyć oczu bliźniemu. Jeśli nie chodziłeś w ciemności, nie możesz pomóc wędrującym znaleźć drogi. Jeśli nie patrzyłeś w oczy groźnej śmierci i nie czułeś jej gorącego oddechu, nie możesz pomóc innej osobie powstać ze śmierci i zasmakować na nowo radości bycia żywym."
I ta dodatkowa książka - "Głos góry" Kawabaty Yasunari. I tu sposób budowy zdań, tempo opowieści sprawiły, że książkę dobrze się czytało. Opisy snów, kontemplacja przyrody, wspomnienia Shingo i próba rozwiązania rodzinnych problemów. I często pojawiające się pytanie - jak długo rodzice są odpowiedzialni za szczęście swoich dzieci.
Naprawdę chciałabym napisać coś więcej o tych pozycjach, ale czy nie byłoby za długo?
Chciałam przede wszystkim przekazać, że warto przeczytać te książki, że poza fabułą przyjemność sprawia samo śledzenie zdań. Że nie żałuje wydanych pięniędzy ;-)
- Mood:creative
Zainspirowana wpisem Miriel postanowiłam wrzucić do jednego worka wszystkich tych mężczyzn, na których tak lubię patrzeć. Ale na worku jest nadruk: "Azjaci". ;-)
Oczywiście dominują Japończycy, ale i inne nacje mają swoich przedstawicieli ;-)
Najwięcej miejsca zajmuje jedyny i niepowtarzalny GACKT. Nieprzerwanie od 4 lat (chyba).
Zdominował moje zainteresowania, nadał im kierunek i się teraz "rządzi" ;-)
Skupia na sobie całą moją uwagę, tak, że dla innych zostaje jej niewiele i muszą się dzielić moim zainteresowaniem. Raczej nie symultanicznie, ale alternatywnie. Każdy z nich ma swój czas ;-)
Aktualnie nakręciłam się na Daniela Henney (i od prawie tygodnia wszędzie o tym wspominam ;->)
I jak napisała mi vivien w e-mailu - "Chyba najprzystojniejszy z Twoich ulubieńców, oczywiście prócz G" :-)
Z innych aktorów większą uwagę zwrócił Takeshi Kaneshiro (była nawet notka o nim), Lee Byung Hun i Kenichi Matsuyama (już mi się opatrzył, wszędzie wygląda tak samo, i to co na początku się podobało teraz już nie).
A i przecież są i muzycy, tym razem sami Japończycy ;-)
Chłopięcy Hyde, mroczny Atsushi, piękny Kamijo.

Jest Miyavi, którego od zeszłego roku bardzo, bardzo lubię.
3
;-))
Oczywiście dominują Japończycy, ale i inne nacje mają swoich przedstawicieli ;-)
Najwięcej miejsca zajmuje jedyny i niepowtarzalny GACKT. Nieprzerwanie od 4 lat (chyba).
Zdominował moje zainteresowania, nadał im kierunek i się teraz "rządzi" ;-)
Skupia na sobie całą moją uwagę, tak, że dla innych zostaje jej niewiele i muszą się dzielić moim zainteresowaniem. Raczej nie symultanicznie, ale alternatywnie. Każdy z nich ma swój czas ;-)
Aktualnie nakręciłam się na Daniela Henney (i od prawie tygodnia wszędzie o tym wspominam ;->)
I jak napisała mi vivien w e-mailu - "Chyba najprzystojniejszy z Twoich ulubieńców, oczywiście prócz G" :-)
Z innych aktorów większą uwagę zwrócił Takeshi Kaneshiro (była nawet notka o nim), Lee Byung Hun i Kenichi Matsuyama (już mi się opatrzył, wszędzie wygląda tak samo, i to co na początku się podobało teraz już nie).
A i przecież są i muzycy, tym razem sami Japończycy ;-)
Chłopięcy Hyde, mroczny Atsushi, piękny Kamijo.

Jest Miyavi, którego od zeszłego roku bardzo, bardzo lubię.
3 ;-))
- Location:home
- Music:Seducing Mr. Perfect OST - Temptation
W sobotę mój pies miał chęć zagryźć zajączka. Na szczęście młode to i głupie, więc tylko trochę go obślinił, a mój brat z łatwością odstawił go od niedoszłej ofiary.

Malutki zajączek został odstawiony za siatkę, w bezpieczną odległość, z nadzieją, że odnajdzie go mama i nakarmi. A psy jeszcze przez pół godziny węszyły w miejscu, gdzie nań trafiły licząc na jakieś równie ciekawe znalezisko.
Mam tylko nadzieję, że konieczność przeniesienia zajączka w inne miejsce, a tym samym wzięcia na ręcę nie spowoduje, ża jego mama jak już go znajdzie to go porzuci...
A w niedzielę przekonałam się, że przylaszczki, zawilce, chrzan zajęczy i te żółte ;-) nadal kwitną.

Byłam przekonana, że już po sezonie. Tak to bywa jak się w lesie nie bywa ;-)
I w temacie roślinnym - został tylko jeden pączek na storczyku:

Kwiaty pewnie nie wytrzymają do maja do imienin...

Malutki zajączek został odstawiony za siatkę, w bezpieczną odległość, z nadzieją, że odnajdzie go mama i nakarmi. A psy jeszcze przez pół godziny węszyły w miejscu, gdzie nań trafiły licząc na jakieś równie ciekawe znalezisko.
Mam tylko nadzieję, że konieczność przeniesienia zajączka w inne miejsce, a tym samym wzięcia na ręcę nie spowoduje, ża jego mama jak już go znajdzie to go porzuci...
A w niedzielę przekonałam się, że przylaszczki, zawilce, chrzan zajęczy i te żółte ;-) nadal kwitną.

Byłam przekonana, że już po sezonie. Tak to bywa jak się w lesie nie bywa ;-)
I w temacie roślinnym - został tylko jeden pączek na storczyku:

Kwiaty pewnie nie wytrzymają do maja do imienin...
- Mood:
peaceful - Music:Kissing me!
Wczoraj obejrzałam koreańską komedię romantyczną "Seducing Mr. Perfect".
Bardzo mi się podobała, lekka, przyjemna, wyśmiałam się (i nadal się śmieję na wspomnienie niektórych scen).
Dzięki niej mam dobry humor dziś, a kto wie, może i do jutra się utrzyma ;-)
Urzekła mnie muzyka. Zwłaszcza pierwsza piosenka "Kissing me!". Aranżacja, dobór wokali, skojarzenia muzyczne.
Dlatego bardzo chcę, aby ktoś jeszcze tego posłuchał i podzielił mój zachwyt.
Ok, nie tylko muzyka. Po obejrzeniu paru filmików na yt z Danielem Henney... po prostu cudo ;-)
I druga piosenka z soundtracku, którą słucham w kółko ;-)
Bardzo mi się podobała, lekka, przyjemna, wyśmiałam się (i nadal się śmieję na wspomnienie niektórych scen).
Dzięki niej mam dobry humor dziś, a kto wie, może i do jutra się utrzyma ;-)
Urzekła mnie muzyka. Zwłaszcza pierwsza piosenka "Kissing me!". Aranżacja, dobór wokali, skojarzenia muzyczne.
Dlatego bardzo chcę, aby ktoś jeszcze tego posłuchał i podzielił mój zachwyt.
Ok, nie tylko muzyka. Po obejrzeniu paru filmików na yt z Danielem Henney... po prostu cudo ;-)
I druga piosenka z soundtracku, którą słucham w kółko ;-)
- Location:home
- Mood:
happy
To wszystko wina Vivien. Podczas rozmowy telefonicznej zaproponowała mi wypad na książki. I mnie poniosło - musiałam wygospodarować miejsce na 3 nowe książki.
"Wojownicy dawnej Japonii" z wydawnictwa Kirin, "Spowiedź Samuraja" Katsu Kokichi o której już gdzieś słyszałam i "Japonię na kolanach" o człowieku, który przeżył bombę atomową.
Bo czasem tak trudno powiedzieć sobie: wystarczy.
Rozkwitły już 3 pąki na storczyku!
Do świąt nie spodziewam się więcej.
WESOŁYCH ŚWIĄT WIELKIEJNOCY!!!
MOKREGO DYNGUSA!!!
HAPPY EASTER!!!
"Wojownicy dawnej Japonii" z wydawnictwa Kirin, "Spowiedź Samuraja" Katsu Kokichi o której już gdzieś słyszałam i "Japonię na kolanach" o człowieku, który przeżył bombę atomową.
Bo czasem tak trudno powiedzieć sobie: wystarczy.
Rozkwitły już 3 pąki na storczyku!
Do świąt nie spodziewam się więcej.
WESOŁYCH ŚWIĄT WIELKIEJNOCY!!!
MOKREGO DYNGUSA!!!
HAPPY EASTER!!!
Po 4 latach (bez 2 miesięcy) zakwitł mój imieninowy storczyk.
Byłby zakwitł wcześniej gdyby nie: przeprowadzka między akademikami - w której znacznie ucierpiał, zmiana doniczki, zsyłka do zimnego salonu, prostowanie łodyżki na kwiaty zakończone złamaniem.
Trochę się wcierpiał;-)
Choć przez te 4 lata wciąż "kwitł" na różowo sztucznymi kwiatami ;-)
Wczoraj wieczorem:


Dziś rano:




Dziś po południu:

Pozostaje mi oczekiwać następnych 5 kwiatów ;-) a może będzie więcej...
Byłby zakwitł wcześniej gdyby nie: przeprowadzka między akademikami - w której znacznie ucierpiał, zmiana doniczki, zsyłka do zimnego salonu, prostowanie łodyżki na kwiaty zakończone złamaniem.
Trochę się wcierpiał;-)
Choć przez te 4 lata wciąż "kwitł" na różowo sztucznymi kwiatami ;-)
Wczoraj wieczorem:


Dziś rano:




Dziś po południu:

Pozostaje mi oczekiwać następnych 5 kwiatów ;-) a może będzie więcej...
- Location:home
- Mood:
cheerful - Music:Yellow Fried Chickenz - All my Love
Zimą Tata szalał z sekatorem i powycinał masę gałęzi. Teraz nadszedł czas by zrobić z nimi porządek. I od wtorku wraz z Tatą przy pomocy rębaka przerabiamy te gałęzie na kawałeczki, które po wyschnięciu posłużą jako rozpałka do pieca.
Masa pracy, zajęte dni i brak czasu i sił by usiąść przy komputerze. Pierwszy raz od dawna chodze tak wcześnie spać i nie mam problemów z zaśnięciem. A i wstanie idzie mi łatwiej. Może zmiana czasu nie będize dla mnie tak negatywnie odczuwana jak wcześniej.
Przez to zamieszanie nawet nie dotarło do mnie, że powinnam odczuwać żal, że nie posłuchałam jeszcze nowego albumu YFC ;-) Dlatego dziękuję, Ismaro za podesłanie linka.
A teraz szybko przejrzę stronki i blogi, bo zaniedługo wyjazd do Cioci na imieniny.
Masa pracy, zajęte dni i brak czasu i sił by usiąść przy komputerze. Pierwszy raz od dawna chodze tak wcześnie spać i nie mam problemów z zaśnięciem. A i wstanie idzie mi łatwiej. Może zmiana czasu nie będize dla mnie tak negatywnie odczuwana jak wcześniej.
Przez to zamieszanie nawet nie dotarło do mnie, że powinnam odczuwać żal, że nie posłuchałam jeszcze nowego albumu YFC ;-) Dlatego dziękuję, Ismaro za podesłanie linka.
A teraz szybko przejrzę stronki i blogi, bo zaniedługo wyjazd do Cioci na imieniny.
- Location:Kołacin
- Mood:
exhausted - Music:Gackt - Kono Yoru ga Owaru Mae ni
YAMATO THE DRUMMERS OF JAPAN
16/03 Zabrze - Dom Muzyki i Tańca
18/03 Warszawa - Sala Kongresowa
20/03 Poznań - Hala Arena
16/03 Zabrze - Dom Muzyki i Tańca
18/03 Warszawa - Sala Kongresowa
20/03 Poznań - Hala Arena

